środa, 14 października 2009
czwartek, 8 października 2009
On nie potrzebował lekarza. wszystko było okej... coś strzykało mu w krzyżu, ale poza tym to wszystko dobrze. mógł siadać i wstawać. ba! nawet biegać... co prawda kilka kroków i już sapał, ale biegł. nie spędzał czasu jak inne staruszki, nie grał w bingo, nie oglądał telewizji. całe wieczory spędzał w piwnicy i nikogo tam nie wpuszczał.
stukał, wiercił, majstrował przy nie wiadomo czym.
dom, wszystkie pokoje pokrywały się kurzem, a on ciągle coś robił.
ale nie o tym chce mówić. po prostu jest majsterkowiczem, chciałem wam jakoś przybliżyć jego postać.
głównie mi chodzi o to, że kogoś kochał kiedyś...
za młodu po pracy jeździł do niej rowerem.. tak bardzo ją kochał, że jak nie miał możliwości jej zobaczyć to płakał, a był bardzo męski, wierzcie mi.
kochał z nią robić wszystko. od jedzenia cytryn do spacerów z psem. była boska i pachniała życiem.
stukał, wiercił, majstrował przy nie wiadomo czym.
dom, wszystkie pokoje pokrywały się kurzem, a on ciągle coś robił.
ale nie o tym chce mówić. po prostu jest majsterkowiczem, chciałem wam jakoś przybliżyć jego postać.
głównie mi chodzi o to, że kogoś kochał kiedyś...
za młodu po pracy jeździł do niej rowerem.. tak bardzo ją kochał, że jak nie miał możliwości jej zobaczyć to płakał, a był bardzo męski, wierzcie mi.
kochał z nią robić wszystko. od jedzenia cytryn do spacerów z psem. była boska i pachniała życiem.
środa, 7 października 2009
baby blue, gdy ją widziałem dziś rano była mniej niebieska niż zwykle... jej niebieski kolor był siny.
albo.. wymieszany z białym, ale nie błękitny. jestem mężczyzną, nie znam się na kolorach.
po jej policzkach spływały krople łez. jej łzy były najbardziej słonymi łzami na tej planecie.
w ogóle we wszechświecie, bo jak mi wiadomo żaden naukowiec jeszcze nie udowodnił, że w kosmosie jest życie. życie jest teraz w moim ogrodzie, gdzie na trawniku baby blue odbiła w trawie swoje stopy. poschodziły się tam wszystkie mrówki, ślimaki, chrząszcze chłonąć energię jaką zostawiała... baby blue jest magiczna.
dwie duże plamy wygniecionej trawy, a przy każdej pięć mniejszych.. jej palce były najładniejszymi palcami jakie widziałem. pomalowane czerwonym lakierem paznokcie były najbardziej czerwone. nawet krew nie była taka czerwona. widziałem kiedyś krew. wstałem z łóżka i zakręciło mi się w głowie... po chwili cienka stróżka krwi zabrudziła mi pidżamę..
baby blue mnie kocha. tak mi się wydaje. ostatnio nawet się uśmiechnęła.
Subskrybuj:
Posty (Atom)